Nadzwyczajne środki bezpieczeństwa w Lhasie
strona główna

Radio Wolna Azja

30-05-2012

 

Nadzwyczajne środki bezpieczeństwa w Lhasie

 

Po samospaleniu dwóch młodych mężczyzn przed lhaskim Dżokhangiem 27 maja władze wprowadziły nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Mieszkańcy miasta boją się wychodzić z domów.

 

Na placu przed sanktuarium i okolicznych ulicach wystawiono nowe posterunki, które poddają drobiazgowej kontroli tybetańskich przechodniów. „Restrykcje są dolegliwe - informuje zastrzegający anonimowość mieszkaniec Lhasy. - Rewidują wszystkich Tybetańczyków w pobliżu Dżokhangu. Dokładnie jak na lotnisku".

 

„Na placu Barkhor przed Dżokhangiem widać bardzo niewielu Tybetańczyków - mówi inne źródło. - Po targowisku kręcą się głównie turyści. Wszędzie pełno chińskich funkcjonariuszy w najróżniejszych mundurach. Przed świątynią składało pokłony najwyżej dziesięć osób, choć normalnie jest tu ich mnóstwo".

 

Samospaleń dokonano w świętym dla buddystów miesiącu Saga Dała, upamiętniającym narodziny, przebudzenie i śmierć Buddy. W tym okresie świątynie są oblegane przez wiernych - zwłaszcza Dżokhang, wokół którego zainstalowano wiele kamer przemysłowych po fali antychińskich protestów w 2008 roku. „Ci, których zarejestrowały kamery w dniu samospaleń, byli zatrzymywani i wzywani na przesłuchania. Zatrzymano też wszystkich okolicznych straganiarzy".

 

Nadzwyczajne środki bezpieczeństwa wprowadzono również w stołecznych klasztorach. „Zaraz po samospaleniach wysłali oddziały policji do Sera, Gandenu i Drepungu. I nie można się tam dodzwonić".

 

Podczas dramatycznego protestu zginął Dordże (według źródeł chińskich: Topgjal) Ceten z Labrangu (chiń. Xiahe) w prowincji Gansu. Tybetańskie źródła informują, że mnisi z tamtejszych klasztorów odprawiają rytuały w intencji obu mężczyzn. Mieli oni przygotować się do samospalenia w hotelu i biec w stronę Dżokhangu, płonąc i skandując hasła. Jeden „dotarł tam otoczony kulą ognia, drugi upadł po kilkunastu krokach". Obu ugasili i w ciągu kilku minut przewieźli do szpitala funkcjonariusze policji.