Typologia Chińczyków
strona główna

Teksty. Z perspektywy Chińczyków

 

Typologia Chińczyków

***

 

Najbardziej znerwicowanym Chińczykiem jest żona skorumpowanego aparatczyka. Boi się wydawać, żeby nie kłuć w oczy majątkiem. Kiedy słyszy pukanie, mdleje ze strachu, że to towarzysze z Urzędu Kontroli Dyscypliny albo prokuratury. Odchodzi od zmysłów, gdy mąż znika z domu na kilka dni. Najchętniej spakowałaby całą gotówkę i wyjechała w siną dal zacząć wszystko od nowa.

 

Chińczyk najgłupszy to kibic piłkarski. Jest tak bezmyślny, że jeśli się nad nim litujesz, sam skończysz jako dureń. Wyrzuca pieniądze w błoto, płacze i marnuje czas, mimo że od dwudziestu lat drużyna narodowa cofa się w rozwoju.

 

Choć trudno w to uwierzyć, najbogatsze w Chinach są dzieci. Ich rodzice uważają za zbrodnię niefrasobliwe wydanie jednego juana, ale progenitura nie schyli się po dziesiątkę.

 

Najbardziej sfrustrowanym Chińczykiem jest pisarz. Jeszcze trzydzieści lat temu puszył się i nadymał, zepsuty splendorem i sławą. Dziś, jako sprzedawca opowieści, potrzebuje twardego tyłka.

 

W Chinach najlepiej żyje się niedorozwiniętym. Nie mają wielu celów ani ambicji, szczęście czerpią z pełnego brzucha i schronienia przed chłodem.

 

Najnudniejszy Chińczyk to dziennikarz działu rozrywki. Ścisła cenzura nie zostawiała miejsca na kreatywność, a że reforma w prasie zaczęła się właśnie od dupereli, wszystko zdążyło solidnie skołtunieć i skostnieć. Ludzie porównują takiego pismaka do kucharza, który gotuje, co mu każą.

 

Najbardziej dumni są w Chinach bogacze. Nie muszą martwić się o pieniądze, kobiety i status społeczny. Ich samopoczucia nie zakłócają nawet najbrudniejsze ręce. Boją się tylko nagłych zmian przepisów, które mogłyby puścić ich z torbami na przykład za zadawanie się z prostytutką. To dla nich zabójcze.

 

Najsmutniejszy Chińczyk to samotna kobieta po trzydziestce. Dolega nie tylko brak związku, nawet w pracy czuje na plecach oddech młodszych konkurentek. Trudno jej przyznać, że jest stara, co napawa ją bólem i smutkiem.

 

Najbardziej żałosnymi postaciami w Chinach są chłopi, choć niejeden bywa mądrzejszy i cwańszy od miastowych. Mimo to w życiu ubiegać się może wyłącznie o wartą sto yuanów posadę sołtysa. Rodzi się z piętnem zameldowania, które prześladuje go do grobu.

 

Chińczykiem najbardziej pechowym jest inwestor. Jak powiadają ekonomiści, „chińska giełda to żyła złota dla przedsiębiorstw państwowych i cmentarz dla ciułaczy". Może niektórych to zaskoczy, lecz instytucja ta przypomina kasyno. Łatwo zgadnąć, kto wygra, gdy do stołu siada kilku ubogich z grupą krezusów.

 

 

październik 2010

 

 

 

Anonimowy wpis powielany na niezliczonych chińskich portalach.