Oświadczenie w sprawie kontynuowania procesu dialogu
strona główna

Teksty. Z perspektywy Tybetańczyków

 

Oświadczenie w sprawie kontynuowania procesu dialogu

Lodi Gjalcen Gjari

 

Zwrócono mi uwagę na opublikowany przez chińskie media 8 grudnia wywiad z wiceministrem Zhu Weiqunem z centralnego Departamentu Pracy Frontu Jedności Komunistycznej Partii Chin, dotyczący procesu naszego dialogu.

 

Omawiamy właśnie z władzami chińskimi kolejną rundę rozmów, zatem czas publikacji i treść wywiadu wprawiają w zakłopotanie. Jak rozumiem, chińskim przywódcom zależy tak jak nam na kontynuowaniu dialogu, który, mamy nadzieję, doprowadzi wreszcie do wynegocjowania satysfakcjonującego obie strony rozwiązania kwestii Tybetu.

 

W czasie piątej rundy rozmów, w lipcu 2006 roku, strona chińska jasno wyraziła zadowolenie, że stanowisko Jego Świątobliwości Dalajlamy nie zakłada zabiegania o niepodległość Tybetu, lecz poszukiwanie rozwiązania w ramach konstytucji Chińskiej Republiki Ludowej.

 

Z tybetańskiego stenogramu z tamtego spotkania wynika, że strona chińska uznała stanowisko Jego Świątobliwości za „tamsangpo" - dobrą czy też mile widzianą wiadomość: „To dobra wiadomość, że [Dalajlama] wykonał gest, mówiąc, że chce rozwiązania problemu na podstawie konstytucji Chińskiej Republiki Ludowej". Uznaliśmy to za mały, lecz ważny postęp w procesie dialogu z naszymi partnerami. Czuliśmy, że po raz pierwszy Pekin zauważa i docenia stanowisko Jego Świątobliwości w sprawie poszukiwania rozwiązania możliwego do przyjęcia przez obie strony. Kładliśmy nacisk na pozytywny wymiar dialogu, a to było jedno z takich wydarzeń w ciągu pięciu lat, jakie upłynęły od ponownego nawiązania naszych kontaktów w 2002 roku. I właśnie w tym duchu złożyliśmy sprawozdanie Jego Świątobliwości po powrocie do Dharamsali.

 

Jednocześnie strona chińska zwracała nam uwagę na różne kwestie, które wymagają rozwiązania. Ze swej strony zapewniliśmy o gotowości Jego Świątobliwości do uczynienia tego w oświadczeniu. Zaproponowaliśmy nawet, by obie strony przeprowadziły w tej sprawie konsultacje, aby dokument taki przyniósł pożądany rezultat w postaci przełomu. Pekin na inicjatywę tę nie odpowiedział.

 

Zamiast to uczynić władze, w maju 2006 roku, zaczęły zaostrzać kampanie w Tybecie, w tym reedukację patriotyczną. Coraz brutalniej oczerniano osobę Jego Świątobliwości oraz ograniczano swobodę praktyk religijnych.

 

Po fali demonstracji na ziemiach tybetańskich w 2008 roku odbyliśmy dwie rundy rozmów i jedno nieformalne spotkanie z chińskimi przywódcami. Podczas ostatniej, ósmej, w listopadzie 2008 roku, przedstawiliśmy Memorandum w sprawie autonomii narodu tybetańskiego, w którym jasno przedstawiliśmy podstawowe potrzeby Tybetańczyków, które można zaspokoić nawet w ramach obowiązującego w Chińskiej Republice Ludowej porządku konstytucyjnego.

 

Natychmiastowe odrzucenie Memorandum przez stronę chińską - bez choćby rzucenia okiem na przedstawione w nim liczne kwestie - nie zostawiało miejsca na dalsze kontakty. Niemniej Jego Świątobliwość nadal jest oddany procesowi dialogu i wpaja nam potrzebę ponownego dotarcia do chińskich przywódców.

 

Jak dotąd tylko nasze inicjatywy były podstawą jakichkolwiek dostrzegalnych pozytywnych aspektów procesu rozmów. To z naszej inicjatywy nawiązaliśmy ponownie kontakty w 2002 roku i utrzymujemy je nadal. Za każdym razem to z naszej inicjatywy rozpoczynał się proces, prowadzący do kolejnej rundy dyskusji.

 

Spotkanie w lutym 2006 roku nie było jedynym, podczas którego Pekin okazywał bardziej pozytywne nastawienie wobec stanowiska Jego Świątobliwości. W czasie nieformalnych rozmów w Shenzhenie w maju 2008 roku strona chińska przedstawiła dictum „trzy razy stop" (separatystycznym działaniom, przemocy i sabotowaniu igrzysk olimpijskich) skierowane do Jego Świątobliwości. Kiedy odrzuciliśmy te oskarżenia, podczas następnej, siódmej rundy w lipcu 2008 roku, przyszła kolej na „cztery niepopierania" (niepopieranie działań mogących zakłócić olimpiadę w Pekinie, niepopieranie spisków podżegających do przestępstw i przemocy, niepopieranie i aktywne powściąganie terroryzmu oraz niepopieranie działań zmierzających do niepodległości Tybetu). Tę zamianę tłumaczono pozytywnie, ponieważ uznano nasz argument, że Jego Świątobliwość nie ma nic wspólnego z działaniami określonymi jako „trzy razy stop" (z których jedno związane było z niepodległością). Zatem zamiana „trzech stop" na „cztery niepopierania" świadczyła, że władze chińskie przyznają, iż Jego Świątobliwość nie prowadzi działalności niepodległościowej.

 

W tych okolicznościach ostatnie oświadczenia napływające z Pekinu przypominają mi o radzie, jakiej udzielił mi pewien chiński profesor, który przez lata zajmował się kwestią Tybetu z ramienia rządu Chin. Powiedział, że nie powinniśmy spodziewać się, że chińscy przywódcy znajdą w sobie polityczną odwagę zdjęcia z Jego Świątobliwości Dalajlamy etykiety separatyzmu, nawet jeśli doskonale wiedzą, że nie zmierza on w tym kierunku. Gdyby to uczynili, nie mogliby wytłumaczyć Chińczykom swojej polityki w Tybecie ani stanowiska w sprawie powrotu tam Jego Świątobliwości Dalajlamy.

 

Pekin bezustannie przestrzega nas przed prowadzeniem negocjacji za pośrednictwem mediów. Jak mówią, mamy zwracać się do niech bezpośrednio i rozmawiać twarzą w twarz, widzimy jednak, że coraz częściej mnożą przeszkody, selektywnie udzielając wywiadów prasowych. Podczas siódmej rundy w lipcu 2008 roku strona chińska pozytywnie porównywała „cztery niepopierania" do „trzech razy stop", jednak zaraz po naszym spotkaniu, zanim dojechaliśmy do Indii i mogliśmy złożyć sprawozdanie Jego Świątobliwości, zwróciła się do mediów i przedstawiła skrajnie negatywną wizję swego stanowiska.

 

Uważamy, że jeśli strona chińska rzeczywiście chce rozwiązać palące problemy Tybetańczyków i zapewnić im prawa, które gwarantuje chińska konstytucja oraz ustawy o prawach mniejszości, powinniśmy uczynić to za pośrednictwem naszych kanałów komunikacyjnych i przy stole rozmów. Jego Świątobliwość Dalajlama pozostaje oddany procesowi dialogu i jesteśmy zawsze gotowi do kontynuowania naszych dyskusji.

 

 

Waszyngton, 10 grudnia 2009

 

 

 

 

 

Wiceminister Zhu Weiqun powtórzył w swoich wywiadach tradycyjne, rytualne oskarżenia Dalajlamy o separatyzm i zabieganie o niepodległość Tybetu.