Chiński pisarz kwestionuje pokojowe wyzwolenie Tybetu
W lutowym numerze hongkońskiego Zheng Ming (Spór) opublikowano artykuł chińskiego pisarza Zhang Yao Jie, powięcony dramatowi Będę na ciebie czekał w niebie, w którym autor kwestionuje jedno z największych tabu Chin Ludowych: pokojowy charakter wyzwalania Tybetu w 1951 roku. Pewne kręgi chińskich intelektualistów zaczynajš widzieć w Tybecie nie rozstrzygniętš kwestię historycznš.
Akcja sztuki rozgrywa się pół wieku temu, gdy Armia Ludowo-Wyzwoleńcza wkracza do Tybetu. Bai Xue Mei, młoda żołnierka, zakochuje się w lekarzu grupy transportowej oddziału czołowego, w którym sama służy. Jednak jej przełożona, Su Yu Ying, zmusza jš do polubienia Ao Zhan Jun, dowódcy oddziału. Su Yu Ying mówi Bai, że nawet jeli nie kocha Ao, jej obowišzkiem jest wykonywanie rozkazów i złożenie miłoci do lekarza na ołtarzu sprawy rewolucji.
Pięćdziesišt lat póniej Ao jest generałem. Rodzinę trzyma żelaznš rękš, wtršca się do wszystkiego, kieruje prywatnym życiem dzieci, nie uwzględniajšc ich pragnień i odbierajšc im wszelkš wolnoć. Zmusza na przykład starszš córkę Mu Jin do polubienia impotenta i nie pozwala jej na rozwód lub odejcie do męża.
Ao umiera i w ostatniej scenie Bai czyta jego testament: Będę na ciebie czekał w niebie. Po pięćdziesięciu latach nieudanego małżeństwa Bai i jej najmłodszy syn jedyne dziecko, które odważyło się kiedykolwiek przeciwstawić ojcu zaczynajš wynosić Ao pod niebiosa. Mówiš, że poszedł do więtego i wspaniałego nieba Tybetu, absurdalnie dodajšc wymiar religijny do politycznej treci sztuki.
Przymus w imię wyzwolenia
Wyzwolenie Tybetu komentuje Zhang Yao Jie siłš, po zakończeniu wojny, w której pół wieku temu Chińczycy mordowali Chińczyków, jest samo w sobie nie rozstrzygniętš kwestiš historycznš. Warto zauważyć, że oficerowie i żołnierze, którym kazano wyzwalać Tybet, sami nie byli wyzwoleni. Bai Xue Mei wychodzi za mšż wbrew swojej woli, aby okazać lojalnoć organizacji co najlepiej ilustruje ów brak wolnoci. Wyzwalanie całego kraju przez wyzwolicieli, którzy sami nie sš wolni, musi być zatem przymusem, nie wyzwoleniem.
W cišgu ostatnich pięćdziesięciu lat Hongkong, Tajwan i Makau cieszyły się wolnociš, demokracjš i dostatkiem, stajšc się (w przeciwieństwie do Chin właciwych bez przymusowego wyzwolenia) centrum najbardziej zaawansowanej cywilizacji chińskiej. Oto najlepsza ilustracja tak zwanego wyzwolenia.
W społeczeństwie chińskim, w którym rację ma potęga, a władza szuka samousprawiedliwień w sofistyce, nawet w rzšdowej propagandzie trafiajš się niezbite dowody naruszeń praw człowieka. W sztuce występuje na przykład inna żołnierka, Zhao Yue Ning, która miała ledwie czternacie lat, gdy posłano jš wyzwalać Tybet. Niezależnie od tego, czy robiła to z własnej woli czy też nie, jest to tak samo nieludzkie, jak zmuszanie dzieci do pracy. To kolejny dowód okrucieństwa polityki Komunistycznej Partii Chin.
Przełożona grupy transportowej, która przekonała się o goryczy umówionego małżeństwa na własnej skórze, sama aranżuje teraz lub Bai Xue Mei. Takie postępowanie w imię posłuszeństwa organizacji jest pogwałceniem praw obu kobiet podmiotu i przedmiotu owego układu. Aby przybrać te nieludzkie praktyki w szaty niewzruszonej wiary w organizację rewolucyjnš, autor opisuje pielgrzymów, którzy wędrujš u boku oddziałów wojskowych, sugerujšc, że żołnierze i pštnicy majš co wspólnego wiarę. Jedyna różnica polega na tym, że sołdaci wierzš w komunizm, a pielgrzymi w Buddę.
W rzeczy samej ukazuje to prawdziwe oblicze teorii komunizmu, który przyznaje sobie monopol na prawdę i oraz poddaje zdarzenia i ludzi pełnej kontroli, za nic majšc ich swobody i prawa.
Typowy przykład krzywdzenia
Sztuka jest adaptacjš powieci Qiu Shan Shana, dla którego Ao, generał AL-W, był postaciš romantycznš, wyzwolicielem, człowiekiem pełnym wiary, dwigajšcym brzemię wielkiej odpowiedzialnoci, znajšcym wartoć ludzkiego życia. Prawda jest jednak taka, że on i jego organizacja przez pół wieku sprawowali w Chinach dyktatorskie rzšdy, nie dajšc żadnego szczęcia ani własnym rodzinom, ani szarym Chińczykom.
W Chinach dziewczęta pracujšce jako prostytutki w miejskich dzielnicach rozrywki nieodmiennie pochodzš ze wsi, gdzie chłopi muszš płacić podatki od głowy, od ziemi, od domu itd. Podatkiem w wysokoci kilkuset yuanów obłożono nawet głowy bezradnych starców i niemowlšt.
Taka czysta niebiańska kraina
W ostatnich latach pojawiła się nowa moda. Pisarze i piosenkarze przedstawiajš Tybet jako szczęliwš, niebiańskš krainę. Autor tego artykułu był jednak w tybetańskim regionie Naqu [tyb. Nagczu], gdzie widział Tybetańczyków, którzy żyli jak zwierzęta, w prymitywnych warunkach, bez odpowiednich ubrań, głodni. Gdzie jest ta szczęliwa, niebiańska kraina, wyzwolona przed półwieczem przez Ao Zhan Juna i jego towarzyszy, przelewajšcych krew własnš i cudzš?
Z perspektywy owych pięćdziesięciu lat doskonale widać, że najpoważniejsze choroby chińskiego społeczeństwa wywoływała polityka władz i dyktatorzy tacy jak Ao Zhan Jun. Dopiero po ogłoszeniu polityki reform i otwarcia [kaifang zhengce] gospodarka rynkowa przyniosła nieco dostatku i ograniczonych swobód w miastach.
A pisarze, co czekajš na gwizdnięcie za plecami polityków, nadal piszš powieci i sztuki, które płynš pod pršd historii. Wcišż wymachujš sztandarami i dmš w bojowe surmy dla tyranów pokroju Ao Zhan Juna.
Zakazać rozstawiania po kštach wbrew woli ludzi
Pokolenie, które stroi się w piórka wyzwolicieli, rozstawiajšc ludzi po kštach, w istocie nie osišgnęło nic wielkiego (jak sugeruje sztuka). Ich imion nie można wymawiać jednym tchem z Waszyngtonem, który dał Amerykanom wolny, demokratyczny system. Autor Będę na ciebie czekał w niebie powinien wiedzieć, że społeczeństwo chińskie pójdzie w lady Hongkongu i Tajwanu ku demokracji, cywilizacji i dostatkowi a nie odwrotnie. Autor powinien czynić wszystko, by ludzi nie zmuszano do robienia rzeczy, których nie chcš, a nie szukać w takich praktykach romantyzmu.
Jaka szkoda, że tego artykułu nie można
było opublikować w Chinach właciwych i że nie zapozna się z nim
autor Będę na ciebie czekał
w niebie. Takie ograniczanie wolnoci
słowa i publikacji jest od pięćdziesięciu lat największš przeszkodš na
drodze do demokracji w Chinach.